księga gości

2008
lipiec
czerwiec
luty
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik

Jest nam dobrze
Czasami zamartwiam się na zapas, że to się skończy, że nie zasłużyłam... ale teraz w tym moim ciepłym łóżku z widokiem na niebo, z zapachem lata za oknem nie może mi być inaczej...
magdalia 2008-07-17 21:55:54 skomentuj (1)
pod naszym niebem...
Kolejne dni mijają leniwie pod nowym dachem. Dzisiaj zapaliliśmy pierwszy raz ogień w kominku... Cisza... Mimo trudnego dnia, mimo niezbyt udanej pracy jestem szczęśliwa. Z synem na dużym stole w jadalni zrobiliśmy królewską koronę. We troje malowaliśmy farbami... Miłość... pachnie bliskością...

Dobrze jest...

Bardzo dobrze...
magdalia 2008-07-09 21:46:43 skomentuj (0)
U nas...
Jesteśmy nareszcie u siebie. U siebie gdzie zapach ziół miesza się z zapachem świeżo upieczonej babki. Od kilku tygodni oswajamy betonowe ściany. Były już pierwsze tanće i smak kawy z widokiem na zielone sosny. Jest codziennie tak dobrze. Właśnie leżę w łóżku i patrzę w szarawe niebo. Wieczorami gwiazdy zaglądają zalotnie do naszej sypialni, pozwalmy się podglądać bezwstydnie.
Zielone agawy zamieszkały betonowy balkon. W sąsiedztwie metalowego żurawia próbują oswoić kawałek świata tylko dla siebie.
Młody przeszczęśliwy buszuje w swoim królestwie. Na ogromnym dywanie toczy się dziecięce życie. Wspólnie sypiamy w dużym łóżku. We troje po niedzielnym obiedzie zasypiamy wtuleni w siebie. Budzimy się rozleniwieni letnim upałemi spoglądamy na dachy sąsiednich kamienic. Ptaki tuptają po dachach.
Jest dobrze. Bezpiecznie. U Nas, w Naszym Domu - nareszcie...
magdalia 2008-06-30 22:00:04 skomentuj (1)
brak czasu na wszystko
Czas zasuwa nieubłaganie, a ja nie mam czasu dosłownie na nic. Klucze odebrane. Wełna już czeka. Schody się projektują. Jutro wjeżdżają cegły, cementy, kleje, gładzie, zaprawy. A potem już tylko "zapierdalamy Panowie, zapierdalamy".
W telegraficznym skrócie dodam, że w pracy wygrałam wojenkę i chyba bardziej ze strachu, że odejdę - zostałam na moich zasadach, co chwilowo jest mi na rękę bo zmiany pracy w obecnej sytuacji bym nie zniosła.
Małżonek się realizauje zawodowo i telefon z propozycjami nie milknie, co mnie z kolei jest na rękę bo może kiedyś nie będę musiała opuszczać moich dziatek na całe kilkanaście godzin dziennie, w celu zarobku na przysłowiowy chleb.
Młody duży, mądry i przekorny. Gra w domino, Jengę i układa puzzle. Gada jak najęty i dopomina się braciszka. W obecnej sytuacji jednak przy sporym zamieszaniu w naszym życiu, poczęcie następnego potomka graniczy z cudem.
Nieustająco jednak pomimo zgiełku - patrzę w niebo... i wiem Tato, że tam jesteś...
magdalia 2008-02-13 22:48:10 skomentuj (0)
świątecznie
Z życzeniami na święta...

http://www.elfyourself.com/?id=1642240517
magdalia 2007-12-21 18:41:16 skomentuj (0)
Nikt ani nic nie jest ważniejsze...
No i stało się. Po pięciu latach zasuwania dla firmy. Po pięciu latach tyrania. Bez czasu dla siebie. Z malutką przerwą na dziecko bo firma mnie potrzebuje, dowiedziałam się, że mam pracować dłużej. Mogę zmienić Młodemu przedszkole. Mogą go babcie odbierać na zmianę. Jakoś trzeba ten "problem" rozwiązać. Więc rozwiązałam i powiedziałam, że ta prozaiczna rzecz będzie powodem mojego odejścia z firmy. I jakoś przestałam się bać o kredyt. Przestałam się bać, że zostanę bez pracy.
To właśnie teraz Młody potrzebuje mnie najbardziej. Nie za dziesięć czy piętnaście lat. Dzisiaj. Teraz. Tutaj. Dzieją się rzeczy najważniejsze. Nie chcę tego przegapić. Nie chcę stracić tego co najpiękniejsze. Jestem mądrzejsza o parę lat. Odważniejsza i bardziej pewna siebie. Wiem co, ba kto jest najważniejszy. Nie ma dla mnie innej opcji.
I wcale nie mam poczucia, że coś tracę. Nie czuję sie niedowartościowana. Wręcz odwrotnie. Jestem spełniona bardziej niż kiedykolwiek.
Śpi teraz za ścianą ten Mój Skarb. Bezcenny. Najważniejszy. Dla Niego zrobię wszystko. A praca, cóż... Lubię ją. Pracuję z pasją i poświęceniem, ale najważniejszego nie poświęcę, bo tego czasu nikt mi nie zwróci. Tylko raz w życiu Młody ma trzy lata. I więcej nie będzie ich już miał. Nie chcę przegapić tego jak maluje farbami, jak śpiewa i tańczy. Nie chcę stracić z oczu bezcennego widoku dzięcięcej ufności i radości.
Pewna jestem swojej decyzji jak nigdy w życiu... O !
magdalia 2007-12-15 23:29:38 skomentuj (2)
wybuchowa mieszanka uczuciowa
Dziś śpi pod oknem. Mruga tymi swoimi wielkimi oczami. Piękny jest. No niby blaszany i bez duszy, ale jest... - Nasz Nowy Samochód ;)

Cieszymy się jak dzieciaki, a Młody z nami.

I tylko do Świąt coraz bliżej... Strach... Jak to będzie...? Łza spłynie po pustym, wigilijnym talerzu?
Tato przytul mnie dzisiaj przed snem. Jak dawniej... Proszę...


magdalia 2007-12-10 22:17:57 skomentuj (0)

Tam chadzam...
Do dziecka
Mała Czarna
Ciąża Poród Dziecko
Borotka
Opaque
Ciążowo
Eire
Siostrzyczka
Zimno
Lisa